Mecz ćwierćfinałowy Pucharu Polski pomiędzy ŁKS-em Commercecon Łódź a Developresem SkyRes Rzeszów miał być pojedynkiem na szczycie i z pewnością spełnił oczekiwania wszystkich, jeśli chodzi o styl i jakość gry. Po zaciętej walce triumfowały łodzianki 3:1 i to one pojadą na turniej finałowy w Nysie.

Mecz rozpoczął się od wyrównanej gry z obu stron. Pierwsze na dwupunktową przewagę mogły wyjść rzeszowianki, ale ich atak przy 4:3 zatrzymała blokiem Zuzanna Efimienko-Młotkowska. Chwilę później ta sama zawodniczka popisała się asem, a do jej poziomu dostosowały się Izabela Kowalińska i Ewa Kwiatkowska, dwukrotnie blokując rywalki. Przy 7:4 dla ŁKS trener Lorenzo Micelli poprosił o przerwę dla swojego zespołu, po której znów w bloku popisały się ełkaesianki. Rzeszowiankom wyraźnie się na tym etapie nie kleiła gra, a po autowym ataku Adeli Helic łodzianki prowadziły już 13:8. Siatkarki gości w końcu się obudziły i zmniejszyły stratę do 13:15, a później po udanych dwóch kontrach doprowadziły do remisu 16:16.

Przy kolejnym remisie 17:17 zadaniowo na zagrywkę weszła Kamila Ganszczyk, zmieniając Katarzynę Żabińską, ale posłała piłkę w siatkę. Chwilę później Helic po raz kolejny zaatakowała w aut i znów łodzianki uzyskały dwa punkty przewagi (19:17). Dwie akcje później gospodynie dołożyły blok i rzeszowianki znalazły się w trudnym położeniu, więc o drugi czas poprosił Micelli, dokonując też podwójnej zmiany na pozycjach atakującej i rozgrywającej. Po tych roszadach to jednak łodzianki cieszyły się z punktu po asie Katarzyny Sielickiej. Jeszcze zrobiło się na chwilę nerwowo, kiedy Kowalińska w trudnej sytuacji splasowała w aut i przewaga gospodyń stopniała do 24:22, ale po przerwie na żądanie Michala Maska ta sama zawodniczka atakiem zakończyła set. ŁKS Commercecon wygrał tę partię 25:22.

Początek drugiej odsłony rozpoczął się podobnie jak pierwsza – od wyrównanej gry po obu stronach siatki. Żadna z zawodniczek nie zwalniała ręki, ale mocne ataki podbijane były w obronie, co tylko uatrakcyjniało przebieg meczu. Pierwsze na dwupunktowe prowadzenie wyszły przyjezdne (5:3), a w kolejnej akcji splasowała nad blokiem Blagojević i trener Michal Masek poprosił o czas. Siatkarki z Rzeszowa zdecydowanie złapały wiatr w żagle i szybko odskoczyły na 9:3. Łodzianki mozolnie zaczęły odrabiać straty i po asie Bidias zmniejszyły dystans do 8:12, ale nieudana akcja w obronie, a później punkt z zagrywki Kaczmar znów skomplikowały sytuację ŁKS-u. Rzeszowianki pilnowały wyniku i po ataku ze środka Żabińskiej wygrywały już 17:10.

W tej sytuacji trudno było się spodziewać innego zakończenia tej partii niż wygrana Developresu. Siatkówka bywa jednak nieprzewidywalna i łodzianki zerwały się do ataku, zbliżając się na dwa punkty do rywalek (16:18). Emocje znowu zagościły na parkiecie i trenerzy skorzystali w dwóch akcjach z testowanego systemu challenge. W obu przypadkach racja była po stronie arbitrów. Końcówka lepiej zaczęła się dla  siatkarek Developresu, które prowadziły 23:18, ale ŁKS Commercecon zdołał odrobić dwa punkty i o przerwę poprosił szkoleniowiec gości. Po niej asa zagrała Efimienko-Młotkowska i nadzieje łódzkich kibiców odżyły, ale skuteczny atak Helic dały piłki setowe rzeszowiankom. Wykorzystały pierwszą z nich i wygrały seta 25:21, doprowadzając do remisu w spotkaniu.

Początek trzeciej partii to znów wyrównana gra z obu stron. Pierwsze remis przełamały ełkaesianki, wychodząc na prowadzenie 6:4, ale tylko na chwilę, bo skuteczny blok rzeszowianek doprowadził do kolejnego remisu. Za moment znów blok był głównym aktorem, a konkretnie Ewa Kwiatkowska, która wyprowadziła ŁKS na prowadzenie 8:6. Goście nie odpuszczali i wyrównali (11:11). Po dwóch udanych akcjach łodzianek, dwie kolejne padły łupem Developresu i szkoleniowiec ŁKS-u zdecydował się na wzięcie czasu. Po nim asem popisała się Helic i na minimalne prowadzenie wyszli goście, ale nie poszli za ciosem i po udanej kontrze Kowalińskiej, a później autowym ataku Helic, to gospodynie uzyskały przewagę 16:14. Trener Micelli poprosił o czas, aby uspokoić grę swoich podopiecznych. Kolejny punkty dołożyły jednak łodzianki po atakach Bidias i Kowalińskiej. Szkoleniowiec rzeszowianek dokonał po raz kolejny podwójnej zmiany, posyłając do boju Andrushko i Rabkę za Kaczmar i Helic.

Rzeszowianki w końcu złapały wiatr w żagle i doprowadziły do remisu 18:18. Ich serię przerwał dopiero udany atak Kowalińskiej po długiej wymianie. Po chwili atak z kontry wykorzystała Kwiatkowska, a błąd w przyjęciu popełniły siatkarki Developresu i końcówka zaczynała się doskonale dla ŁKS (21:18). Trener Micelli zdecydował się na powrót Kaczmar i Helic do gry. Przy 22:19 na zagrywkę weszła Kaczorowska w miejsce Ptak, ale łodzianki nie pomyliły się w przyjęciu, a atak skończyła Kowalińska. Po chwili pomyliła się w ataku Rousseaux i ŁKS miał do dyspozycji pięć piłek setowych. Wykorzystał drugą. Sędziowie początkowo uznali, że atak Bidias był autowy. Jednak prowadząca spotkanie Anna Niedbał postanowiła sprawdzić swoją decyzję za pomocą systemu challenge, który pokazał, że piłka dotknęła bloku i zweryfikowała wynik na 25:20 dla ŁKS-u. Tym samym łodzianki objęły prowadzenie w meczu 2:1.

Po raz kolejny na początku seta żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na wyraźne prowadzenie. Pierwsze taką szansę przy 4:3 miały rzeszowianki. W kontrze nadziały się na blok łodzianek i wynik pozostał remisowy. Dopiero as serwisowy Helic wyprowadził gości na prowadzenie 6:4. Po chwili oglądaliśmy najdłuższą akcję tego meczu. Pierwszą decyzją sędziów był punkt dla łodzianek. Jednak trener Micelli zadysponował sprawdzenie tej piłki, która finalnie okazała się być w boisku i rzeszowianki powiększyły przewagę do 7:4, a następnie dołożyły punkt blokiem. Dobrze w polu zagrywki spisywała się Blagojevic i po jej asie było już 10:5 dla gości. ŁKS próbował gonić wynik, ale rzeszowianki trzymały bezpieczną pięciopunktową przewagę. Sytuacja gospodyń robiła się coraz trudniejsza, bo rywalki prowadziły już 15:10 i łodziankom zostawało już coraz mniej czasu na odrobienie strat.

Podjęły jednak rękawicę i po asie serwisowym Lucie Muhlsteinovej i bloku Kowalińskiej, zmniejszyły dystans do dwóch oczek. Goście nie chcieli wypuścić swojej szansy z rąk i znów wyszli na solidne, czteropunktowe prowadzenie 17:13. Znów poderwały się jednak łodzianki i po ataku Bidias, bloku Efimienko-Młotkowskiej i świetnych zbiciach Kowalińskiej doprowadziły do remisu 17:17. Trener Micelli poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Niedługo potem znowu obserwowaliśmy długą wymianę zakończoną… challengem na prośbę trenera Micellego. Szkoleniowiec rzeszowianek dopatrzył się błędu odbicia w zespole ŁKS-u, ale challenge pokazał co innego i 19:18 prowadziły gospodynie. Kolejne prowadzenie gospodyń 20:19 pojawiło się na tablicy po skutecznym ataku z drugiej linii popularnej „Regis”. Przy stanie 20:20 po raz kolejny na zagrywkę trener Micelli wysłał Kaczorowską, ale świetnie przyjęła Bidias, a atak ze środka wykończyła Kwiatkowska.

Chwilę później Sielicka dołożyła punkt z zagrywki i łodzianki wyszły na dwupunktowe prowadzenie 22:20. Rzeszowianki również skończyły swoją akcję, a następnie zatrzymały dwukrotnie blokiem Bidias i to one cieszyły się z przewagi 23:22. Zaraz potem w roli głównej znów był challenge. Łodzianki wygrały akcję, ale trener Micelli uważał, że piłka w obronie najpierw dotknęła parkietu, a później dopiero podbiła ją łódzka siatkarka. Mylił się jednak i na tablicy pojawił się remis 23:23. Punkt na wagę piłki meczowej dała łodziankom Izabela Kowalińska, a po błędzie w ataku Rousseaux gospodynie mogły cieszyć się z 25. punktu. W całym meczu triumfowały łodzianki 3:1 i to one pojadą na turniej finałowy w Nysie.

ŁKS Commercecon Łódź – Developres SkyRes Rzeszów 3:1
(25:22, 21:25, 25:20, 25:23)

Składy zespołów:
ŁKS Commercecon Łódź
: Kwiatkowska (13), Bidias (15), Sielicka (13), Muhlsteinova (1), Kowalińska (22), Efimienko-Młotkowska (11), Strasz (libero)
Developres SkyRes Rzeszów: Rousseaux (21), Ptak (5), Żabińska (7), Kaczmar (2), Helić (27), Blagojević (11), Nowakowska (libero) oraz Ganszczyk, Rabka, Kaczorowska i Andruszko (2)