– Dostałam ofertę z ŁKS-u i chyba bardzo duży sentyment do mnie przemówił, więc wróciłam – powiedziała Daria Szczyrba, która po pięciu latach powraca do ŁKS Commercecon Łódź.

Jak z waszej perspektywy wygląda ten początek okresu przygotowawczego?

– Chyba dobrze, zaczęłyśmy cały okres przygotowawczy tygodniem dla chętnych, pierwszy tydzień był bardziej dla rozruchu. Teraz jesteśmy już w drugim tygodniu tym bardziej oficjalnym. Także praca wre, bo sezon coraz bliżej.

 

Wracasz po kilku latach za granicą do polskiego klubu. Co Cię przekonało, żeby powrócić do ŁKS-u?

– Nie ukrywam, że podobało mi się za granicą i chciałam jeszcze trochę eksplorować. Trafiła do mnie jednak oferta z ŁKS-u i chyba bardzo duży sentyment do mnie przemówił, więc wróciłam.

Czy jesteś na ten moment zadowolona z pracy z trenerem Chylińskim? 

– Na ten moment tak, jest bardzo pozytywnie. Trochę też spodziewałam się jak to może wyglądać, ponieważ pracowałam już z trenerem Adrianem przez dwa lata w Legionovii, co prawda nie był tam pierwszym trenerem, lecz asystentem. Zdążyliśmy się poznać jednak na tyle, żeby dało się przewidzieć jak to będzie wyglądało.

 

Jakie są plany oraz cele, zarówno twoje jak i drużyny na zbliżający się sezon?

– Jeśli chodzi o mnie indywidualnie to chciałabym się skupić, żeby ustabilizować swoją grę oraz czerpać dużo radości z każdej sekundy spędzonej na boisku. Jeśli chodzi o drużynę to zobaczymy, wszystko się okaże.

Jak zgrywasz się jako nowa zawodniczka z całą drużyną?

– Paru zawodniczek nie znam, parę też znam, bo grałam z nimi czy to w ŁKS-ie czy też w innych klubach, podobnie jest ze sztabem. Jak weszłam na pierwszy trening na Vera Sport na siłownię to moje serce się uradowało, bo zobaczyłam dużo znajomych twarzy. Pierwszy raz w swojej krótkiej karierze miałam taką sytuację, że weszłam do drużyny jako nowa, a czułam się jakbym już tutaj była.

Czy chcesz nawiązać do twoich pierwszych lat z ŁKS-em pod względem sportowym oraz pod względem sukcesów?

– Mam nadzieję, że zrobimy jakąś niespodziankę, tak jak to było w moim pierwszym sezonie, w którym dołączyłam do klubu.

 

Jakie to uczucie ponownie zobaczyć kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego, ponownie usłyszeć te wszystkie przyśpiewki?

– Ciary! Bardzo krótko ciary. Był taki bardzo poruszający moment jak rozpoczęłyśmy rozgrzewkę i usłyszałam te wszystkie przyśpiewki. Do tej pory pamiętam wszystkie słowa i jestem szczęśliwa, że mogłam pośpiewać z kibicami.

Chcemy w ŁKS-ie pobić rekord sprzedanych karnetów. Czy chciałabyś zachęcić jakoś kibiców, aby kupowali karnety i żeby przychodzili na mecze Łódzkich Wiewiór w sezonie 2025/2026?

– Kibice potrzebujemy waszej pomocy, musimy wyłożyć wszystkie ręce na pokład. Nie tylko zawodniczki i sztab, ale też Wy. Także kupujcie karnety kupujcie karnety i do zobaczenia w hali!