Łódzkie Wiewióry rozpoczęły spotkanie Ligi Mistrzyń z SSC Palmberg Schwerin od wygranego seta. Później jednak w ich grę wdarł się chaos, a popełniane błędy przyczyniły się do porażki. – Zespół ze Schwerina zagrał dużo lepiej niż my – przyznał trener Michal Masek.

Jesteśmy szczęśliwe, że udało nam się odnieść drugie zwycięstwo w obecnej edycji Ligi Mistrzyń. W pierwszym secie nie zagrałyśmy dobrze, ale od drugiego byłyśmy bardziej skuteczne. Poprawiłyśmy naszą grę, szczególnie w bloku i obronie – powiedziała po meczu kapitan SSC Palmberg Schwerin, Jennifer Geerties.

Siatkarki SSC Palmberg zrewanżowały się łodziankom za porażkę w pierwszym meczu, który odbył się w Sport Arenie. ŁKS Commercecon triumfował wtedy 3:1.

W Schwerinie Ełkaesianki dobrze zagrały w pierwszej partii, utrzymując koncentrację i wygrywając 25:23. W drugiej odsłonie łodzianki w końcowej fazie popełniły błędy, które pozwoliły rywalkom zdobyć przewagę i wygrać do 21. Z kolei trzecia i czwarta partia to już wyraźna dominacja gospodyń i ich zwycięstwo do 18 i 17.

Weszliśmy w ten mecz z dobrą grą. Po wygraniu pierwszego seta, od drugiego seta popełniliśmy zbyt dużo błędów i to spowodowało, że przegraliśmy – przyznał Michal Masek, trener ŁKS Commercecon Łódź. – Zespół ze Schwerina zagrał w tym spotkaniu dużo lepiej niż my i wygrał zasłużenie.

Jestem dumny, że mój zespół potrafił się podnieść po słabym początku i mógł cieszyć się na koniec z wygranej – skomentował krótko szkoleniowiec SSC Palmberg Schwerin, Felix Koslowski.

Do Schwerina pojechała liczna, około 150-osobowa grupa kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego. Ich postawę doceniła nie tylko niemiecka prasa, ale również zawodniczki miejscowego SSC Palmberg. – Rzadko mam gęsią skórkę. Dzisiaj miałam – powiedziała Jennifer Geerties poproszona o skomentowanie dopingu przyjezdnych.