Pierwszy półfinał Pucharu Polski pomiędzy ŁKS-em Commercecon Łódź i Grupą Azoty Chemik Police miał dać odpowiedź, która z naszych eksportowych drużyn lepiej wytrzymała okres grania kilku meczów w krótkim czasie, a także dać psychologiczną przewagę drużynie zwycięskiej przed zbliżającą się najważniejszą częścią sezonu. Przede wszystkim jednak triumf w tym meczu dawał przepustkę do ostatecznej walki o trofeum.

Mecz lepiej rozpoczęły policzanki, po serii udanych zagrań z obu stron, to właśnie Chemik pierwszy wykorzystał błędy rywalek i po asie Martyny Grajber, trener Michal Masek po raz pierwszy w tym spotkaniu poprosił o przerwę (7:3). Gra Wiewiór nie wyglądała dobrze i przewaga Chemika się powiększała (15:8). Serię policzanek przerwała dopiero skutecznym atakiem Aleksandra Wójcik, ale już po chwili kontrę Ełkaesianek zatrzymał potrójny blok i trener ŁKS-u ponownie był zmuszony wziąć czas (9:16). Set wydawal się już nie do uratowania dla łodzianek i szkoleniowiec łódzkiej drużyny zaczął wpuszczać na boisko zmienniczki. Nadię Ninković zastąpiła Joanna Pacak, a Aleksandrę Wójcik Ana Kalndadze (11:19). Łodzianki jeszcze zerwały się do pogoni (18:23), ale wydawało się, że na odrobienie strat jest już za późno. Jeszcze dwa asy Any Kalandadze zmniejszyły dystans do 21:24, ale kolejna zagrywka Gruzinki trafiła w siatkę, kończąc seta.

W drugiej partii Wiewióry nie pozwoliły sobie odjechać na samym początku, ale chwila dekocentracji kosztowała je trzy punkty z rzędu (6:9). Tym razem nie dały jednak policzankom pójść za ciosem i szybko odrobiły straty (10:10). Chemik zaczął od tego momentu czujniej grać na siatce i blok na Katarzynie Zaroślińskiej-Król dał mu prowadzenie 15:12. Podopieczne Ferhata Akbasa trzymały przewagę i znowu wchodziły w końcówkę seta w lepszej sytuacji. Łodzianki się nie poddały i zdołały nawet wyjść na prowadzenie 21:20. Końcówkę lepiej jednak rozegrały siatkarki Chemika i to one cieszyły się z wygranej 25:23 i prowadzenia 2:0 w całym meczu.

Trzeci set łodzianki znów zaczęły słabo i już po pięciu wymianach trener Masek po raz pierwszy musiał ratować się przerwą (1:4). Niewiele to pomogło. Chemik z łatwością zdobywał punkty, a każde „oczko” na koncie ŁKS-u wydawało się być wymęczone. Przy stanie 4:10 szkoleniowiec Wiewiór postanowił zmienić rozgrywającą i na boisku pojawiła się Aleksandra Pasznik. Obraz gry nie uległ wielkiej zmianie i Britt Bongaerts szybko powróciła na parkiet. Cały czas jednak wysoko prowadziły policzanki i były coraz bliżej niedzielnego finału (12:18). Przed końcówką łodzianki nieco zmniejszyły dystans (17:20), ale do utrzymania się w tym meczu wciąż była jeszcze daleka droga. Chemik nie dał sobie odebrać zwycięstwa na ostatniej prostej i po trzech setach wjechał do finału.

ŁKS Commercecon Łódź – Grupa Azoty Chemik Police 0:3
(21:25, 23:25, 22:25)

ŁKS: Wójcik, Lazović, Ninković, Bongaerts, Alagierska, Zaroślińska-Król, Strasz (libero) oraz Pacak, Kalandadze, Pasznik, Saad (libero)

Chemik: Grajber, Kąkolewska, Kowalewska, Brakocević-Canzian, Baijens, Strantzali, Maj-Erwardt (libero) oraz Bałdyga, Łukasik, Mędrzyk