Regiane Bidias została wybrana MVP w ostatnim spotkaniu ŁKS-u Commercecon Łódź, w którym Łodzianki wygrały z Metalkasem Pałacem Bydgoszcz. Regaine była jedną z kluczowych zawodniczek Łódzkich Wiewiór, a jej pojawienie się na boisku bardzo pomogło odrobić straty i doprowadzić do zwycięstwa. Brazylijka twierdzi, że w takich meczach najważniejsza jest drużyna i każdy musi dołożyć coś od siebie.
W meczu z Pałacem Bydgoszcz zaliczyłyście swój czwarty z rzędu wygrany tie-break wygrany w TAURON Lidze. Jest to bardzo imponujące, że potraficie utrzymać presję oraz dajecie radę fizycznie. W pewnych fragmentach pojawiają się jednak problemy ze stabilnością gry. Jakie są aktualnie elementy nad którymi musicie w tym momencie pracować?
Jako jedna z najbardziej doświadczonych zawodniczek w zespole, moją rolą jest pomagać na wielu płaszczyznach – zarówno na boisku, jak i poza nim. To nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz, kiedy mierzymy się z presją, dlatego właśnie w takich momentach kluczowe stają się opanowanie i doświadczenie, a drużyna reaguje na to bardzo dobrze.
Jest więcej czasu na regenerację oraz treningi, czy uważasz, że w tym czasie jesteście w stanie poprawić elementy oraz wyleczyć urazy, które od początku sezonu sprawiają wam problemy?
Bez wątpienia. Ból nie zniknął z dnia na dzień, ale proces regeneracji będzie bardzo rygorystyczny oraz będzie też kluczowy, abyśmy mogły dobrze funkcjonować na treningach i w nadchodzących meczach.
Jak potraficie mimo bardzo wymagających i długich meczów utrzymać swoją waleczną mentalność i kończyć te mecze zwycięstwem?
Duch walki i siła woli idą w parze. Siatkówka to gra zespołowa – jeśli wszystkie razem nie dołożymy swojej cegiełki w każdym elemencie na boisku, to robi się trudno. Dlatego w trakcie meczu staramy się dawać z siebie maksimum.
W najbliższym spotkaniu zagracie z ITA TOOLS Stalą Mielec, w pierwszej rundzie wygrałyście z nimi 3:1, nie było to łatwe spotkanie i również wymagało ono od was dużo wysiłku? Teraz po tych czterech długich meczach jak chciałybyście, aby ten mecz ze Stalą się potoczył?
W tym sezonie żaden mecz nie był łatwy, zwłaszcza w sytuacji, z jaką my się mierzymy. Dlatego bez wątpienia będzie to bardzo trudne spotkanie, zarówno z nowymi, jak i doświadczonymi zawodniczkami Stali Mielec, ale chcemy oczywiście walczyć i wygrać to spotkanie.
Jak mentalnie podchodzicie do nadchodzącej teraz decydującej fazy sezonu?
Staram się być w jak najlepszej formie, aby pomóc drużynie, mówić o pozytywnych rzeczach i wykorzystać to, że jeszcze mam swój moment.
Wracacie Sport Areny po intensywnym okresie wyjazdów. Dobrze jest chyba znowu zagrać przed własną publicznością?
Bez wątpienia, bo gra u siebie, przy wsparciu kibiców, to najlepsze, co może być.
fot. Jarosław Kraśniecki





