To dzięki niej do ŁKS-u Commercecon Łódź przylgnęła nazwa Łódzkie Wiewióry. Gdy przychodziła do naszego klubu w trakcie sezonu 2016/2017, nie sądziła, że zwiąże się z nami na tak długo. Tymczasem okazało się, że w biało-czerwono-białych barwach wywalczyła pięć medali mistrzostw Polski z rzędu! „Dziękujemy” to za mało! Krysia Strasz żegna się z ŁKS-em Commercecon Łódź.

Chociaż ma ogromne doświadczenie na siatkarskich parkietach, w jej dotychczasowym CV znajdziemy tylko dwa kluby – MKS Dąbrowa Górnicza i… ŁKS Commercecon Łódź. W naszym klubie na pozycji libero partnerowały jej przez te lata Izabella Szyjka, Anna Korabiec, Magdalena SaadPaulina Maj-Erwardt.

Krystyna Strasz jest jedyną zawodniczką, która zdobyła z ŁKS-em Commercecon Łódź wszystkie pięć medali mistrzostw Polski od powrotu do ekstraklasy w 2016 roku. W biało-czerwono-białych barwach występowała nie tylko w TAURON Lidze, ale również Pucharze Polski i europejskich pucharach.

Wspólnie przeżyliśmy wiele pięknych chwil, ale nie zabrakło momentów grozy, jak wtedy, gdy okazało się, że podczas treningu złamała kość jarzmową i przez dłuższy czas musiała występować w specjalnej masce na twarzy. Na szczęście po tamtym urazie nie ma już śladu i w minionym sezonie Krysia mogła zapomnieć o masce. 

Na Krysię mogliśmy liczyć nie tylko na boisku, ale i poza nim. Zawsze chętna do udziału we wszelkich akcjach charytatywnych, a z każdej wizyty w Schronisku dla Zwierząt w Łodzi musieliśmy już wyciągać niemal siłą. 

Krysiu, powiedzieć „dziękujemy” to zdecydowanie za mało! ŁKS Commercecon zawsze będzie twoją siatkarską rodziną!

 

Zapraszamy do lektury rozmowy z Krysią Strasz:

Krysia, za nami kilka pięknych wspólnych lat. Czy przychodząc do ŁKS-u, myślałaś, że ta przygoda tyle potrwa?

– W życiu nie spodziewałam się, że przyjeżdżam do Łodzi na dłużej niż pół roku. Nie spodziewałam się, że spotka mnie tu tak wiele pozytywnych rzeczy.

Z ŁKS-em zdobyłaś pięć medali mistrzostw Polski! Jesteś jedyną zawodniczką, która ma w dorobku wszystkie pięć krążków z najnowszej historii klubu. Jakie to uczucie?

– Fantastyczne uczucie jest tworzyć nową historię z klubem. Przychodząc tutaj myślałam, że jako beniaminek upłynie sporo czasu, zanim ŁKS znajdzie się na szlaku medalowym. Okazało się jednak całkiem inaczej i już w drugim sezonie sprawiłyśmy sporą niespodziankę, wygrywając większość spotkań w lidze. Wszystkie medale są dla mnie bardzo cenne.

Grając tyle lat w jednym klubie, przeżywa się w nim wzloty i upadki. Czy patrząc wstecz, jest coś czego żałujesz, że nie wyszło?

– Jestem sportowcem, więc zawsze ambitnie podchodzę do stawianych sobie celów. Nie raz czułam się źle, fatalnie i żałowałam, że coś poukładało się tak, a nie inaczej. Chyba najbardziej żal Pucharu Polski, którego nie udało się zdobyć, przegrywając z Budowlanymi w finale. Miałyśmy pecha z kontuzjami. Nie udało nam się postawić rywalkom, przywieźć pucharu do klubu… ale cóż. Taki jest sport. 

Jak myślisz o tych sezonach w ŁKS-ie, które momenty najbardziej zostaną ci w pamięci?

– Na pewno wszystkie mecze derbowe i ich niesamowity klimat. Oczywiście horrory z Rzeszowem. Finały i złoty medal dla ŁKS-u. A pozasportowo…. WIEWIÓRY W FAMILIADZIE! 

Podczas ostatniego zakończeniu sezonu kibice sprawili ci niespodziankę i wręczyli maskotkę wiewiórki niemal twojego wzrostu…

– Wiewióra Krysia jest niesamowita. Ma wielką kitę i sprawiła mi ogromną radość. W życiu nie spodziewałam się takiego prezentu. Po otwarciu oczu byłam pewna, że to nasza Zuzia, albo że ktoś jest w środku. Nie przypuszczałam, że tak ogromna maskotka jest pluszowym prezentem dla mnie. Kibice są niesamowicie i mega pomysłowi. wiewióra zawsze będzie przypominać mi o najwierniejszych kibicach z miasta Łodzi.

ŁKS Commercecon to przede wszystkim siatkówka, ale również działalność pozasportowa i współpraca ze schroniskiem, promowanie odpowiedzialnych adopcji. Niewiele było wyjść do schroniska bez ciebie. Które z psiaków najbardziej zapadły ci w pamięć?

– Od pierwszych dni w Łodzi wiedziałam, że gdy będą kolejne wizyty w schronisku, zapiszę się jako chętna. Tak jest do tej pory. Uwielbiam odwiedzać nasze łódzkie słodziaki. Najbardziej zapadł mi w pamięć pierwszy piesek, którego poznałam w schronisku. Promowałyśmy go wtedy jako klub. Został wybrany jako ten najmniej atrakcyjny, z małymi szansami na adopcje. Okazało się później, że został moim sąsiadem. Często go widzę i jestem mega szczęśliwa, że tak dobrze trafił, mając tak małe szanse na znalezienie domu. Dużo piesków skradło moje serce. Na pewno też na długo gościła tam Ramona, Bigi, Luna, Józia i wiele piesków, które pamiętam z wyglądu i charakteru, ale imiona wypadły mi z głowy. Bardzo żałuję, że wciąż siedzą w schronisku tak fantastyczne psiaki jak Munia czy Heros „Maczeta”. Mam nadzieję, że kiedyś i dla nich przyjdzie czas. 

Czy przez te lata mieszkania w Łodzi znalazłaś na jej mapie miejsca, w których lubisz bywać?

– Lubię wiele miejsc w Łodzi. Nie mam swojego ulubionego. Na pewno często można spotkać mnie na spacerze w parku Źródliska, ale takich punktów na mapie jest znacznie więcej. Kiedyś często spacerowałam po Piotrkowskiej z moim piesiem, ale niestety już łapki go bolą, więc nie funduję mu tak długich spacerów. Łódź ma tak wiele fajnych miejsc, że zawsze znajdzie się coś ciekawego. 

Przed tobą kolejny siatkarski rozdział. Ale zanim rozpocznie się na dobre, czas na wakacje. Zdradź kibicom jak spędzisz najbliższe letnie tygodnie.

– Uczę się być „ogrodniczką”, więc wakacje spędzam z łopatą, bardzo intensywnie. Nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że grzebanie w ziemi sprawi mi tyle radości. Wiem, że zamorduje dużo roślin, ale staram się nauczyć jak najwięcej, omijając chemię i korzystać z naturalnych sposobów. Na tę chwilę zjadłam już szczypiorek, rzodkiewki i truskawki z ogródka, więc może coś z tego będzie. Trzymajcie kciuki! Poza tym chodzę na siłownię , żeby utrzymać ciało w gotowości do kolejnego sezonu.