Nadszedł czas na finał Ligi Siatkówki Kobiet. ŁKS Commercecon Łódź pojechał na pierwszy mecz do Polic po morderczym meczu w Rzeszowie, nie mając praktycznie czasu na regenerację i odpoczynek. To było widać w czwartkowym spotkaniu. Chemik w nieco ponad godzinę rozprawił się z łodziankami  i objął prowadzenie w serii do dwóch zwycięstw.

Pierwszy punkt wielkiego finału powędrował na konto ŁKS-u Commercecon za sprawą ataku Izabeli Kowalińskiej. Sześć kolejnych oczek zapisały na swoim koncie jednak siatkarki Chemika, z czego trzy skutecznym blokiem Stefany VeljkovićMalwiny Smarzek. Trener Michał Masek zdecydował się na wzięcie pierwszej przerwy dla swojego zespołu. Po powrocie zawodniczek na boisko passę policzanek przerwała atakiem Katarzyna Sielicka. As Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej zbliżył nieco łodzianki do rywalek, ale Chemik kontrolował przebieg gry, prowadząc 8:4 i utrzymując tę przewagę przez kolejne akcje. Ełkaesianki jednak nie rezygnowały i mozolnie odrabiały stratę.

Kiedy przewaga policzanek stopniała do 12:10, Marcelo Abbondanza poprosił o czas dla drużyny. Od tego momentu żadna z drużyn nie zdobywała punktów seriami, a prowadzenie Chemika oscylowało wokół trzech punktów (17:14). Przy stanie 20:17 dla policzanek, trener Masek zaprosił swoją ekipę na drugi czas. Wciąż jednak to Chemik konsekwentnie dążył do zwycięstwa w tym secie i po asie serwisowym Bianki Busy prowadził już 23:18. Łodzianki próbowały jeszcze odrabiać straty, ale ostatecznie to siatkarki z Polic cieszyły się po pierwszym secie ze zwycięstwa 25:21.

Początek drugiego seta to niemal kopia pierwszego – wygrana akcja łodzianek, a następnie seria punktowa Chemika i w konsekwencji prowadzenie gospodyń 6:1. Trener Masek musiał zareagować na ten stan rzeczy i zmienił Deję McClendon na Agatę Wawrzyńczyk, która zaczęła od świetnej kiwki i asa serwisowego. Wciąż jednak lepiej prezentowały się policzanki, które po atomowym ataku i świetnym bloku Smarzek prowadziły 9:3. W tym momencie szkoleniowiec łodzianek postanowił zmienić rozgrywającą Athinę Papafotiou. W jej miejsce na boisko powędrowała Dominika Mras.

Gra łodzianek zaczęła wyglądać nieco lepiej, ale przewaga Chemika była cały czas spora (12:7). Kiedy jednak policzanki włączyły drugi bieg, siatkarki z Łodzi były bezradne, raz po raz myląc się w ataku lub nadziewając się na blok gospodyń. W ciągu kilku minut przewaga Chemika wzrosła do 22:8 i było raczej pewne, że na dziesięciominutową przerwę po drugim secie zespoły zejdą przy prowadzeniu podopiecznych Marcelo Abbondanzy 2:0. Po ataku Kowalińskiej w szczelny blok policzanki miały aż 15 piłek setowych i wykorzystały już pierwszą, kończąc tę partię wynikiem 25:9!

Trzeci partia rozpoczęła się według znanego schematu z dwóch pierwszych setów od wysokiego prowadzenia Chemika (9:1). Trener Michał Masek poprosił o czas, bo widmo szybkiej porażki w pierwszym meczu finałowym coraz wyraźniej wisiało nad łodziankami. Niewiele to jednak pomogło, bo ełkaesianki nie mogły znaleźć recepty na drużynę gospodyń. Nie radziły sobie w przyjęciu, a w konsekwencji nadziewały się na blok Chemika lub oddawały łatwe piłki na druga stronę.

Przy 13:1 znów o przerwę poprosił szkoleniowiec ŁKS-u, licząc na uspokojenie gry swojego zespołu. Kolejne punkty wędrowały jednak na konto gospodyń. Łodzianki swój drugi punkt zdobyły dopiero w momencie, kiedy policzanki miały ich już 15. Chemik nie zamierzał na tym poprzestawać i miał wielką ochotę rozgromić dziś łódzką ekipę. I tak też się stało. Trzecia partia zakończyła się wynikiem 25:4 i Chemik Police mógł cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w tegorocznym finale Ligi Siatkówki Kobiet.

MVP: Stefana Veljković

Chemik Police – ŁKS Commercecon Łódź 3:0
(25:21, 25:9, 25:4)

Składy zespołów:
ŁKS Commercecon Łódź: Kwiatkowska, Sielicka, McClendon, Kowalińska, Efimienko-Młotkowska,
Papafotiou, Strasz (libero) oraz Mras, Wawrzyńczyk, Szyjka
Chemik Police: Busa, Gajgał-Anioł, Smarzek, Veljković, Mirković, Mędrzyk, Krzos
(libero) oraz Simeonova, Bednarek-Kasza