O Łodzi jest coraz głośniej w siatkarskiej Europie. Wszystko to dzięki siatkarkom ŁKS-u Commercecon Łódź, które zadebiutowały i dzielnie walczą w Lidze Mistrzyń oraz ich kibicom, którzy zadziwiają siatkarską Europę. Goście z Conegliano i Scandicci wspominają atmosferę w łódzkiej Sport Arenie i nie mogą się doczekać, kiedy do niej wrócą.

O tym, że kibice ŁKS-u Commercecon Łódź wnieśli nową jakość do Ligi Siatkówki Kobiet wiadomo już od kilku sezonów. Łódzka publiczność najpierw w Atlas Arenie, a od tego sezonu w mniejszej Sport Arenie żywiołowo dopinguje swoje siatkarki, tworząc niezapomnianą atmosferę siatkarskiego święta. W minionym sezonie ŁKS szczycił się najwyższą frekwencją w lidze, a mecze derbowe, z Chemikiem Police czy Developresem Rzeszów przyciągały na trybuny kilka tysięcy kibiców. Do dziś wszyscy pamiętamy zachowanie kibiców ŁKS-u po meczu finałowym Pucharu Polski w Nysie, gdy kilkuset fanów niemal godzinę po meczu bawiło się wspólnie z zespołem, dziękując mu za walkę. Postronne osoby były przekonane, że to ŁKS Commercecon zdobył trofeum, a przecież sięgnął po nie lokalny rywal…

Od tego sezonu siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź grają w mniejszej, trzytysięcznej Sport Arenie. Hala już kilkukrotnie wypełniła się szczelnie kibicami, a atmosfera, w jakiej toczą się mecze ligowe i w Lidze Mistrzyń, przez wielu jest długo wspominana. W meczu z Palmbergiem Schwerin przyjezdni długo nie mogli wyjść z podziwu, że niemal trzy tysiące osób potrafi przez cały mecz głośno śpiewać i dopingować swój zespół. Każdy z niemieckich kibiców po spotkaniu obdarowany został szalikiem w biało-czerwonych-barwach i zapewniał, że nie może doczekać się łódzkich fanów w niemieckiej hali. Na meczu z Imoco Volley Conegliano, który ŁKS przegrał w trzech setach, hala wypełniła się do ostatniego miejsca. Mimo porażki kibice ŁKS całe spotkanie wspierali swój zespół, a sędziowie, delegaci CEV i zespół przyjezdny długo był pod wrażeniem atmosfery, w jakiej odbył się ten mecz. Tak bardzo, że opowiadali o niej barwnie w Europie.

We wtorek do Łodzi przyjechał inny włoski zespół, Savino Del Bene Scandicci. Co ciekawe prezes klubu Paolo Batisti ze względu na odległości i swój wiek nie jeździ już na mecze wyjazdowe swojego zespołu. Tym razem słysząc relację od znajomych z Conegliano postanowił… wsiąść we wtorek rano do samolotu i udać się specjalnie do Łodzi, by na własne oczy przekonać się o atmosferze panującej w łódzkiej hali. Nie zawiódł się, przez trzy sety nie mógł uwierzyć, że kibice mogą tak wspierać swój zespół, ale prawdziwa niespodzianka czekała go po meczu. Fani ŁKS-u podziękowali swojemu zespołowi, a następnie… gorącymi oklaskami docenili klasę przyjezdnych, dziękując im za mecz. Siatkarki Savino Del Bene nie pozostały dłużne. Będąc pod ogromnym wrażeniem dopingu miejscowych kibiców podziękowały im brawami, a następnie za siatkarkami ŁKS-u zrobiły rundę dookoła hali, przebijając piątki z kibicami, wspólnie śpiewając i bawiąc się z łódzką publicznością.

To było niesamowite, co działo się na trybunach. To prawdziwe święto – mówiła po meczu Adenizia Ferreira Da Silva. Jej koleżanki długo nie mogły uwierzyć w to co się dzieje i dopytywały, dlaczego publiczność po meczu nie wyszła z hali, tylko wciąż śpiewa. – Macie świetnych kibiców, każdy może ich wam zazdrościć – przyznała dyrektor włoskiego klubu, Sandra Leoncini. – Dobrze że gracie w Lidze Mistrzyń, mam nadzieję, że jak najdłużej. To jest prawdziwa siatkówka i prawdziwi fani, wszyscy powinni o was usłyszeć, to doskonała promocja siatkówki i waszego miasta – dodała.

Siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź, które debiutują w Lidze Mistrzyń, mają na koncie jedno zwycięstwo i trzy porażki. Poziomem sportowym ustępują czołowym włoskim drużynom, ale o ich ambicji i walce również sporo się mówi. Ełkaesianki w lutym zagrają jeszcze wyjazdowe spotkania w Schwerinie i Conegliano. Na te mecze wybiera się również spora grupa łódzkich kibiców. O Łodzi znów będzie głośno w Europie.