Mecz 18. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet pomiędzy ŁKS Commercecon Łódź i MKS Energa Kalisz zapowiadał się emocjonująco. Co prawda obie drużyny znajdowały się na niemal przeciwległych biegunach ligowej tabeli, to kaliszanki były na fali wznoszącej. We wcześniejszej kolejce napsuły sporo krwi liderowi z Polic, ulegając mu dopiero po tie-breaku. Łodzianki z kolei podchodziły do meczu po porażce w europejskich pucharach i nękane infekcjami w ostatnich dniach.

Mecz zaczął się od gry „punkt za punkt”, ale ełkaesianki szybko wyszły na prowadzenie 6:2. Trener Jacek Pasiński już w początkowej fazie seta poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Po nim atak Eweliny Janickiej przełamał serię ŁKS-u, ale już po chwili zdecydowane zbicie Darii Szczyrby ponownie przeniosło zagrywkę na stronę gospodyń (7:3). Łodzianki powiększyły swoją przewagę do 11:5 po udanej kiwce Marty Wójcik i asie serwisowym Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej. W trym momencie trener przyjezdnych po raz drugi zaprosił swój zespół na przerwę. Przyniosło to efekt, ponieważ kaliszanki nieco zbliżyły się do rywalek (9:13).

Gospodynie nie zamierzały jednak dać się złapać i trzymały bezpieczny, trzypunktowy dystans. Przyjezdne konsekwentnie, choć mozolnie odrabiały straty i po błędach łodzianek doszły je na 15:17. Dobry atak po bloku Regiane Bidias znów jednak przywrócił status quo. Chwilę póżniej blokiem popisała się Klaudia Algierska. Trener Pasiński ratował się zmianą Brzezińskiej na Rebeckę Lazic. Wciąż jednak to ŁKS pewnie kroczył po wygraną w tym secie (22:17). Kolejne zmiany w MKS-ie Natalii Strózik w miejsce Adrianny Budzoń i Katarzyny Wawrzyniak za Annę Miros nie przyniosły efektu. Seta mocnym atakiem zakończyła dobrze grająca Monika Bociek (25:19).

 W drugiej partii trener Pasiński powrócił do swojego podstawowego ustawienia i MKS rozpoczął od prowadzenia 3:0 po trzech udanych blokach. Dopiero atak Moniki Bociek dał pierwsze oczko gospodyniom (1:3). Zaraz potem dobrą zagrywką popisała się Klaudia Alagierska, a kontrę skończyła atakiem ze środka Zuzanna Efimienko-Młotkowska. W następnej akcji kaliszanki wyrzuciły atak w aut i na tablicy pojawił się remis 3:3. Szybko jednak znów goście uzyskali dwupunktową przewagę (5:3). Po chwili dołożyli kolejne dwa punkty blokiem oraz skuteczną zagrywką i trener Michał Masek poprosił o czas. Po nim kolejny blok zaliczyła Ogoms, a asa dorzuciła Kecman (9:3).

Szkoleniowiec ŁKS zareagował podwójną zmianą i w miejsce Marty Wójcik oraz Moniki Bociek, pojawiły się Lucie Muhlsteinova i Agata Wawrzyńczyk. Wciąż to jednak kaliszanki dyktowały warunki gry, powiększając przewagę do 13:4. Trener Masek ponownie wezwał swój zespół na przerwę. Niewiele to zmieniło, bo za chwilę blokiem została zatrzymana Agata Wawrzyńczyk. Przy 15:9 dla gości trener Pasiński wpuścił na boisko Lazic w miejsce Brzezińskiej. Łodzianki wciąż nie mogły odnaleźć rytmu gry z pierwszego seta i powoli stawało się jasne, że ta partia padnie łupem siatkarek z Kalisza (19:12). Łodzianki jednak obudziły się po udanym bloku Efimienko-Młotkowskiej na Lazic. Przy stanie 20:15 szkoleniowiec gości zadysponował powrót na boisko Brzezińskiej i poprosił o czas. Przyniosło to efekt, bowiem właśnie ta zawodniczka skutecznym atakiem przerwała serię ŁKS-u.

Przy wyniku 22:18 w zespole z Kalisza pojawiły się po raz kolejny na boisku Wawrzyniak i Strózik w miejsce Budzoń i Miros. W serca kibiców ŁKS-u powróciła nadzieja, kiedy błąd w rozegraniu popełniła Wawrzyniak i strata gospodyń zmalała do 20:23. Po chwili skutecznym blokiem popisały się Alagierska i Bidias, ale Szczyrba z kontry zaatakowała w aut i piłkę setową miały kaliszanki. Wykorzystały już pierwszą, a zrobiła to Ogoms, skutecznie umieszczając przechodzącą piłkę w boisku gospodyń (25:22).

Obie drużyny były świadome wagi trzeciego seta i rozpoczęły go od wyrównanej gry (3:3). Pierwsze na dwupunktową przewagę wyszły kaliszanki, kiedy to z zagrywką Janickiej nie poradziła sobie Szczyrba (5:3). ŁKS Commercecon nie pozostał dłużny. Szybko doprowadził do remisu 7:7, by po chwili wyjść na prowadzenie po ataku w siatkę Miros. W następnej akcji punkt atakiem dołożyła Regis i trener Pasiński poprosił o czas, po którym asa zaserwowała Marta Wójcik i gospodynie odskoczyły na trzy punkty (10:7).

Niedługo potem kontrę wykorzystała Szczyrba, dokładając po chwili blok i było już 13:8. Szkoleniowiec Kalisza wprowadził Strózik za Miros, ale kolejny punkt padł łupem ełkaesianek po błędze czterech odbić MKS-u (14:8). Trener Pasiński ratował się drugą przerwą, jednak po przerwie po raz kolejny zapunktowały siatkarki z Łodzi.  Miejscowe grały konsekwentnie i pewnie zmierzały po odzyskanie prowadzenia w meczu. Po skutecznym ataku Szczyrby na tablicy widniał wynik 18:11, który po chwili zmienił się na 19:11 po efektownym bloku Efimienko-Młotkowskiej.

Kilkanaście sekund później Bidias skutecznym atakiem zmieniła dorobek ŁKS-u Commercecon na 20, a dokładając kolejny atak podkręciła wynik na 21:11. Kaliszanki nie miały w tej fazie seta nic do powiedzenia i zdobyły punkt dopiero, kiedy nakręcona Marta Wójcik popełniła błąd kiwając i jednocześnie zapominając, że gra w linii obrony. Jednak w tej partii nic już nie mogło się wydarzyć i gospodynie zakończyły go dość przypadkowym kiwnięciem Moniki Bociek (25:14).

ŁKS postanowił od początku czwartego seta pokazać, że nie zamierza przeżywać wojny nerwów i rozpoczął od prowadzenia 4:0. Trener Pasiński musiał zareagować czasem, bo nad jego zespołem wisiała groźba powrotu do Kalisza bez punktów. Po przerwie pomyliła się na zagrywce Marta Wójcik, dając rywalkom pierwszy punkt w tej partii. Na to jedno oczko gospodynie odpowiedziały trzema i ŁKS prowadził już 7:1. Szkoleniowiec MKS-u ponownie zdjął z boiska Brzezińską, wpuszczając w jej miejsce Lazic.

Dało to chwilowy impuls kaliszankom, które odrobiły dwa punkty (4:8). Dobrze dziś w kontrze radziła sobie Bidias i po jednej z takich akcji, gospodynie powiększyły przewagę do 11:5. Niedługo potem kolejną skuteczną kiwką popisała się Marta Wójcik, a po chwili błąd w przyjęciu popełniły siatkarki gości i na półmetku seta wyraźnie prowadził ŁKS (13:6). Swoją drugą i zarazem ostatnią przerwę w tej partii wykorzystał Jacek Pasiński, próbując jeszcze poukładać grę swojego zespołu, ale jego podopieczne wyrzuciły kiwkę w aut, dając czternasty punkt rywalkom, po czym na boisku zameldowała się po raz kolejny Wawrzyniak w miejsce Budzoń. Dało to nową energię gościom, którzy zdobyli trzy punkty z rzędu, zmuszając trenera Maska do wzięcia czasu, po którym atak w aut wyrzuciła Bidias.

Te chwilowe niepowodzenia nie zraziły jednak gospodyń, które kontrolowały set i trzymały bezpieczną przewagę. Przy 19:12 trener Pasiński postanowił wziąć trzecią przerwę dla swojej drużyny. Czujni sędziowie nie zgodzili się na taki bonus i odrzucili jego prośbę, jednocześnie dając mu upomnienie za opóźnianie gry. Nie wyprowadziło to  równowagi ełkaesianek, które pewnie zmierzały po trzy punkty (21:14). Jeszcze na boisku pojawiła się Aleksandra Wańczyk w miejsce Janickiej oraz Kinga Dybek za Kecman. Nie mogło to już jednak zmienić nic w tym meczu, bo już po chwili łodzianki miały piłkę setową przy stanie 24:14. Kilkanaście sekund później mecz skutecznym atakiem zakończyła Regis, pieczętując komplet punktów ŁKS-u Commercecon w tym spotkaniu.

MVP: Regiane Bidias 

ŁKS Commercecon Łódź – MKS Energa Kalisz 3:0
(25:19, 21:25, 25:14, 25:14)

Składy zespołów:
ŁKS Commercecon: Bidias (18), Szczyrba (12), Bociek (18), Alagierska (8), Efimienko-Młotkowska (11), Wójcik M. (7), Strasz (libero) oraz Muhlsteinova i Wawrzyńczyk
Energa MKS: Ogoms (11), Janicka (4), Budzoń, Miros (13), Kecman (11), Brzezińska (8), Kulig (libero) oraz Wawrzyniak (1), Strózik (2), Lazic (4), Cygan, Wańczyk i Dybek

fot. Art.Repo Łukasz Żuchowski