Siatkarki ŁKS-u pozostają w gronie czterech niepokonanych jeszcze drużyn w Lidze Siatkówki Kobiet. W sobotę podopieczne Michala Maska rozprawiły się z zespołem PTPS-u Piła, nie pozwalając rywalkom na zbyt wiele. – Bardzo się cieszę, że tak to wyglądało. Musiałyśmy bardzo pilnować swojej koncentracji, która w kilku momentach nam uciekała. Dlatego przytrafiło nam się kilka strat punktów w serii. Udało nam się jednak nad tym zapanować, wygrałyśmy trzy sety i zdobyłyśmy trzy oczka – przyznała libero łodzianek i MVP meczu, Krystyna Strasz.

Sobotniego meczu skrzydłowe z Piły na pewno nie zapamiętają zbyt dobrze. Zaledwie 19% skuteczności Karoliny Różyckiej i niewiele wyższy wskaźnik w tym elemencie głównej bombardierki zespołu, Dajany Bosković (32%). To efekt bardzo sumiennie realizowanej taktyki w polu zagrywki gospodyń. Łodzianki pocelowały zagrywką głównie młodą libero, Justynę Łysiak, która nie utrzymała jakości przyjęcia przez całe spotkanie. Niemal każda sytuacyjnie wystawiona piłka była wodą na młyn dla bloku ŁKS-u. Siatkarki z miasta włókniarzy nie ustrzegły się jednak błędów własnych, które powodowały, że na boisku robiło się gorąco, a ekipa gości raz po raz odrabiała straty. Właśnie na to zwróciła uwagę Krystyna Strasz, wybrana MVP tego spotkania. – Bardzo się cieszę, że tak to wyglądało. Musiałyśmy bardzo pilnować swojej koncentracji, która w kilku momentach nam uciekała, dlatego przytrafiło nam się kilka strat punktów w serii. Udało nam się jednak nad tym zapanować, wygrałyśmy trzy sety i zdobyłyśmy trzy oczka – przyznała libero łodzianek.

Statystyki nie oddają liczby obron, które w trakcie całego spotkania umożliwiły łodziankom wyprowadzenie całej masy kontr. Także środkowe ŁKS-u były znacznie bardziej efektywne od swoich rywalek na siatce. – Myślę, że w ostatnich spotkaniach widać, że gra blok-obrona funkcjonuje dobrze. Mamy tę grę poukładaną i wydaje mi się, że jest to nasz atut. Na razie gramy bardzo równo, mam nadzieję, że tak będzie jak najdłużej i w każdym ze spotkań będziemy zbierać jak najwięcej punktów – dodała Strasz.

Pilanki w ostatniej kolejce spotkań zaprezentowały się bardzo dobrze, pokonując w trzech setach dąbrowianki. Zaskakiwać może więc nie tyle ich porażka, ale jej rozmiary. – Do każdego meczu trzeba się przygotować. Każde spotkanie w tej lidze można zarówno wygrać, jak i przegrać. Na pewno ten pojedynek z pilankami nie należał do prostych. Może dzięki temu, że cały czas się dopingowałyśmy, pilnowałyśmy koncentracji, ten mecz wyglądał na łatwy. Nie jest jednak powiedziane, że jest to dla nas prostsze spotkanie niż to, które będziemy musiały rozegrać z Chemikiem czy Budowlanymi – stwierdziła z przekonaniem łódzka libero.

Siatkarki ŁKS-u w kolejnej kolejce spotkań pojadą do Bydgoszczy, gdzie walczyć będą o zachowanie statusu drużyny niepokonanej. Po trzech wygranych meczach ich apetyt jest jednak bardzo duży. – Wiadomo, że każdy zawodnik gra po to, by sięgać po jak najwyższe cele. Każda z nas będzie starała się do tego dążyć, robić co w naszej mocy. Staramy się jednak same nie pompować balonika, tylko robić swoje. Być lepsze z treningu na trening i wygrywać jak najwięcej meczów. Czas pokaże, gdzie nas to doprowadzi. Mam nadzieję, że na koniec sezonu znajdziemy się wysoko w tabeli – zakończyła Strasz.

*Autorem tekstu jest Piotr Woźniak – Strefa Siatkówki www.siatka.org