W poniedziałek, 26 lutego o godzinie 18:00, siatkarki ŁKS Commercecon Łódź podejmą na własnym parkiecie zespół BKS Profi Credit Bielsko-Biała. W pierwszej części rundy zasadniczej mecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się dopiero po walce w tie-breaku, a zwycięstwo zapisały na swoim koncie podopieczne Michala Maska.

Bielszczanki były drugim zespołem, po ekipie z Muszyny, któremu w tym sezonie udało się urwać punkt ŁKS-owi. Łódzka drużyna nie zagrała wtedy na swoim najwyższym poziomie, a trener Masek zmuszony był rotować składem. Izabelę Kowalińską zastąpiła Agata Wawrzyńczyk, zaś Katarzynę Sielicką – Deja McClendon. I to właśnie Amerykanka odebrała po tym pojedynku statuetkę dla najlepszej zawodniczki. Przypomnijmy, że w ekipie z Bielska-Białej ciężar gry wzięła na siebie Katarzyna Konieczna, autorka 24 punktów. Statystyki z tego spotkania były niemal identyczne dla obu drużyn, o zwycięstwie ŁKS-u zadecydowały niuanse.

Od tego meczu minęły już jednak trzy miesiące. Po osiemnastu rozegranych pojedynkach siatkarki z Łodzi plasują się na drugim miejscu w tabeli z dorobkiem 44 punktów, natomiast ich rywalki zajmują pozycję numer 6, mając na koncie 27 oczek. W ostatniej kolejce BKS bez żadnych problemów pokonał u siebie MKS Dąbrowę Górniczą 3:0, jedynie w pierwszym secie pozwalając przeciwnikowi przekroczyć granicę 20 punktów. Najlepiej punktującą zawodniczką była Katarzyna Konieczna (13 oczek), zaś nagroda MVP powędrowała w ręce Marleny Pleśnierowicz.

Trudniejsze zadanie miały zawodniczki ŁKS-u, które na wyjeździe zagrały z Legionovią Legionowo. Już w pierwszych minutach spotkania parkiet musiała opuścić Izabela Kowalińska, która doznała podkręcenia stawu skokowego. Trapione kontuzjami łodzianki zagrały nierówne spotkanie, a każde ich potknięcie skrzętnie wykorzystywały podopieczne Piotra Olenderka. Ostatecznie jednak ŁKS Commercecon zdołał doprowadzić do tie-breaka i rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Nagrodę MVP odebrała Agata Wawrzyńczyk, która zmieniła Kowalińską i wzięła ciężar gry na swoje barki (23 punkty). Kibiców ŁKS-u może cieszyć powrót po kontuzji Dejy McClendon. Wciąż jednak trener Masek ma więcej powodów do zmartwień niż do radości, jeśli chodzi o zdrowie jego podopiecznych.

Z pewnością kibiców, którzy w poniedziałek przyjdą do Atlas Areny, czeka wiele emocji. Przyjezdne będą chciały wykorzystać słabszą sytuację zdrowotną łodzianek i nie odpuszczą okazji do rewanżu. Gospodynie we własnej hali też nie będą chciały stracić punktów i tanio skóry nie sprzedadzą. Ełkaesianki będą mogły liczyć na wsparcie sekcji piłkarskiej, która zaprezentuje się podczas tego pojedynku przed rundą wiosenną.