Wiktoria Kowalczyk przeciwko Metalkasowi Pałac Bydgoszcz rozegrała praktycznie pełne spotkanie, w którym patrząć również na jego intensywność poradziła sobie naprawdę dobrze.

 Był to kolejny z tych ciężkich meczów, dużo walki dużo nerwów. Jak sobie z tym poradziliście?

– Tak, znowu to była pięciosetówka i myślę, że tak samo jak w poprzednim meczu zadecydowała głowa, bo tak naprawdę w piątym secie to głowa decyduje kto wytrzyma presję. W dzisiejszym meczu grałyśmy lepiej blokiem i jestem bardzo zadowolona z dziewczyn. Jestem też im bardzo wdzięczna, bo tak jak w poprzednim meczu bardzo mi pomagały. To też był mój pierwszy mecz w barwach ŁKS-u w takim większym wymiarze.

Dokładnie, był to twój pierwszy mecz, który zagrałaś w dłuższym wymiarze. Jak się czujesz z tym, że mogłaś zagrać w TAURON Lidze już w takim praktycznie pełnym wymiarze?

– Na pewno to było moje takie małe marzenie, żeby w ogóle grać profesjonalnie, być tutaj, grać dla naszych kibiców i naprawdę jest to super uczucie. Na długo zapamiętam swój pierwszy, ale też dzisiejszy mecz w TAURON Lidze.

Jak się teraz czujesz w tym maratonie gracie co dwa dni zaraz jedziecie do Wrocławia. Jak twoja forma wygląda podczas takiego trudnego okresu?

– Nie będę ukrywała, że jest ciężko i dziewczyny, które grał więcej z pewnością to odczuwają, ale mamy tak ustawiony program i tak ustawiony plan, żeby znaleźć miejsce i na odpoczynek i na trenowanie, wszystko, aby osiągać jak najlepsze wyniki i zakończyć ten tydzień 3:0.

fot. Jarosław Kraśniecki